Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Janów Podlaski: Stadion za blisko kościoła?


569 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~przyjezdny~

~przyjezdny~
  • Goście

Napisano 20 luty 2012 - 12:24

Czytam te wszystkie wpisy i stwierdzam, że większość z mieszkańców Janowa jest przeciwko sprzedaży placu przy małym kościele gminie i wybudowaniu tam " ORLIKA".Myślę, że zamiast obrzucania się błotem i pisania pism i listów protestacyjnych mieszkańcy Janowa i sympatycy tego miejsca powinni złożyć się i kupić ten plac. Będąc właścicielami gruntu można by mu przywrócić dawną świetność i blask. Może być to wspaniałe miejsce spotkań , modlitw i pamięci o histori Janowa i jego mieszkańców.

#2 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 21 luty 2012 - 10:55

http://www.dziennikw...ASNIK/131938234

#3 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 07 lipiec 2012 - 19:24

Dołączona grafika

#4 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 10 lipiec 2012 - 15:48

Wielcy muzycy w Janowie Podlaskim





#5 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 10 lipiec 2012 - 15:56

Janów Podlaski pomnik 1920




#6 ~nie tyko złotówki na tacy~

~nie tyko złotówki na tacy~
  • Goście

Napisano 16 lipiec 2012 - 09:21

Stąd do nieba. Ostatnie przesłanie

Dołączona grafika


Refleksje dominikanina, dotyczące m.in. problemów wiary i Kościoła, mistycznego obcowania z Bogiem i rutynowego odprawiania mszy świętej, ubarwione wspomnieniami i anegdotami - składają się wyjątkowe przesłanie, które ojciec Badeni chciał nam zostawić


Joachim Badeni OP (1912-2010) – legendarny dominikanin, z pochodzenia arystokrata, studiował prawo, walczył na frontach II wojny światowej, w ostatnich jej latach wstąpił do zakonu. Współtworzył krakowskie duszpasterstwo akademickie Beczka i był duchowym opiekunem Ruchu Odnowy w Duchu Świętym. Swoim rozmówcom, współautorom książek i wychowankom przekazywał głęboką religijność, pogodę ducha i umiłowanie życia


#7 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 23 lipiec 2012 - 10:30

mamy nadzieję ze te zmiany personalne w kościele dotyczyć będą zmiany proboszcza !!!!!!!!!!!!!!!!!



...nie budujesz kościołów z pustaków
lecz z żywego serca....



cytat z wierszy ks. Jana Twardowskiego...


nie pozłacaj kosciołów jak masz tyle nienawiści do ludzi,
za to ze nie maja pieniędzy ?
starcom, wdowom i sierotom grosz wypominasz i wyrywasz?
ludziom do szczęscia złoto i marmury niepotrzebne
są potrzebni księża co ludzi przygarną do owczarni Jezusa,
kościół żywy, prawdziwy, czynny !!!

ludzie widzą te luksusowe dobra, na co pieniądze są przeznaczane

#8 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 29 lipiec 2012 - 09:27

Zaproszenie



Dołączona grafika


Zaproście na koncert rodzinę, przyjaciół, znajomych! Przyjdźcie posłuchać, bo nieczęsto się nam zdarza koncert na żywo !
To wspaniała propozycja na letni wieczór !

Tradycyjnie wstęp darmowy !

#9 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 04 sierpień 2012 - 08:24

Zaproszenie



Dołączona grafika


Zaproście na koncert rodzinę, przyjaciół, znajomych! Przyjdźcie posłuchać, bo nieczęsto się nam zdarza koncert na żywo !
To wspaniała propozycja na letni wieczór !

Tradycyjnie wstęp darmowy!

#10 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 05 sierpień 2012 - 09:28

Dołączona grafika

#11 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 05 sierpień 2012 - 09:40

Dołączona grafika


Gdzie te zmiany personalne proboszcza ? kościółka nie zdążył sprzedać ?

#12 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 12 sierpień 2012 - 09:55

Piękne zabytki dobrze, szkoda że w opłakanym stanie,

ale muzyka łagodzi obyczaje



http://pulsmiasta.tv...demia-muzyczna/

#13 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 15 sierpień 2012 - 22:38

Co to się wyrabia !

A biskup Karzełowski od sprzedaży kosćoła św. Jana Chrzciciela , i grobów, bedzie ?

Będzie zgiło zilonych popleczników , błogosłaić sprzedaż, bo duszpasterstwa nie ma ?


żródło :
http://www.petycje.p...?petycjeid=8741

Do:
Parafia pw. Znalezienia Krzyża Św. i św. Andrzeja Apostołaowola

Proboszcz Parafii
ul. Kurowska 2
24 - 140 Końskowola
parafia-konskowola@wp.pl




W związku z silnymi mrozami, jakie dotknęły region ostatniej zimy, mieszkańcy gminy Końskowola, domagają się od
proboszcza parafii pw. Znalezienia Krzyża Świętego i św. Andrzeja Apostoła, publicznych przeprosin oraz zwrotu kosztów
poniesionych w związku z organizacją ubiegłorocznej uroczystości „Poświęcenia pól”. Obrzęd ten, w zamierzeniu mający
przynieść pozytywne, wymierne skutki, swego rodzaju błogosławieństwo, de facto okazał się całkowitą fuszerką, a kapłan
nadużywającym zaufania i wiary parafian szarlatanem.
Społeczność lokalna, włożyła niemały wysiłek w przygotowanie uroczystości. Poniosła koszty organizacji, złożyła
dobrowolną, finansową „ofiarę”, a i tak modlitwy księży okazały się delikatnie mówiąc co najmniej nieskuteczne. 95%
krzewów róż wymarzło, większość rolników zmuszona została do zlikwidowania plantacji, ponosząc tym samym znaczące straty
finansowe. Dodatkowo zmuszeni są do opłacenia kosztów licencji niektórych gatunków krzewów. Koszta te sięgają nierzadko
kilku tysięcy złotych, co dla budżetu plantatorów jest bardzo dotkliwe.
Być może dramat wielu rodzin byłby mniejszy, gdyby nie zaufały kapłanom i tym samym nie dokonały daleko idących
inwestycji. Proboszcz parafii Końskowola, jako zwierzchnik lokalnego Kościoła, jest bezpośrednio odpowiedzialny za
zaistniałą sytuację. Będąc świadomymi, iż nie jest w stanie zadośćuczynić i finansowo zrekompensować rolnikom
poniesionych strat, mieszkańcy gminy nie oczekują od niego takiej rekompensaty. Żądamy jednak stanowczo publicznych
przeprosin, wypowiedzianych z ambony kościoła farnego, podczas każdej mszy, dowolnie wybranej niedzieli. Ponadto żądamy
zwrotu kosztów organizacji uroczystości „Poświęcenia pól” oraz „ofiary”, poprzez przekazanie 5000zł, na rzecz Gminnego
Przedszkola w Końskowoli. Kategorycznie żądamy również zaprzestania niemoralnych praktyk, typowej szarlatanerii,
polegającej na odprawianiu nieskutecznych obrzędów, żerując na zaufaniu i wierze społeczności lokalnej.


Mieszkańcy Gminy Końskowola


#14 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 17 sierpień 2012 - 21:28

Dołączona grafika

#15 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 17 sierpień 2012 - 22:00

Pomodlimy się za Ciebie jacku !



Modlitwa

Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z tym narodem?
Codzienne modły wiec zanoszę do niej
By ocaliła nas przed głodem
Przed głodem ust, którym zabrakło chleba
Przed głodem serc, w których nie mieszka miłość
Przed głodem zemsty, której nam nie trzeba
Przed głodem władzy, co jest tylko siła

Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z Polakami?
Codzienne modły wiec zanoszę do niej
By ocaliła nas przed nami
Nami, co tona, tonąc innych topią
Co marzą, innym odmawiając Marzen
Co z głowa w pętli jeszcze noga kopia
By ślad zostawić na kopniętej twarzy
Jeśli nas Matka Boska nie obroni
To co się stanie z Polakami?
Codzienne modły wiec zanoszę do niej
By ocaliła nas przed nami

Jacek Kaczmarski
--
"w walce przeciwko rywalom biorą udział niewolnicy władcy, którym zdaje się, że
wynik zmagań ich dotyczy"

Simone Weil, "Wybór pism", tłum. Czesław Miłosz, Krąg 1983 r.

#16 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 17 sierpień 2012 - 22:09

katolik posmiertny?

Autor: Gość

Fragmenty piosenki Jacka Kaczmarskiego "Diabel moj":

"Nikt nie nauczyl mnie paciorka,
nigdy nie bylem u spowiedzi,
wiec od czupryny do rozporka...
niejeden diabel we mnie siedzi!

/.../
najbardziej tego (diabla) cenie,
ktorego w kregoslupie nosze!

Tak mi usztywnil karku kregi,
ze mimo grozby i namowy,
ani kazanie, ani pregierz
nie zdola mi pochylic glowy!




Pa...jacek !!!!!!!!!!!!!!

#17 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 22 sierpień 2012 - 21:57

~Gość~Napisano 17 sierpień 2012 - 22:09
katolik posmiertny?

Autor: Gość

Fragmenty piosenki Jacka Kaczmarskiego


"Diabel moj":

"Nikt nie nauczyl mnie paciorka,
nigdy nie bylem u spowiedzi,
wiec od czupryny do rozporka...
niejeden diabel we mnie siedzi!

/.../
najbardziej tego (diabla) cenie,
ktorego w kregoslupie nosze!

Tak mi usztywnil karku kregi,
ze mimo grozby i namowy,
ani kazanie, ani pregierz
nie zdola mi pochylic glowy!




Pafacyk!!!!!!!!!!!!!!
nachapał siię od swiń na badaniach ?
wyroby masz gotowe
ile zachachmęciłeś ?
no to twój sponsoring !
ile zajebałeś w kilogramach ?\
2 świnie dla ?
Unii ?
to norma !
chyba zajebałeś ponadto !
a noclegi dla delegaci pondto zajebałeś !
susznie to twoje pieniąchy
kto owdalił sponsoring ?
no brachu zajebisty jesteś gość
te twoje służby sa ok !
muszisz się nachapać kosztem innych !
nikt cię nie rozliczy masz na to pracowników zaprą się
zajebisty jesteś gość dla pokuratury !

#18 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 25 sierpień 2012 - 15:54

Dołączona grafika Dołączona grafika
„TP”, Nr 19 (2809), 11 maja 2003, http://www.tygodnik....2809/kraj03.php
"Grupy trzymające władze" to codzienność polskiego samorządu

Na prowincji bez zmian
Dołączona grafika


Afera Rywina poruszyła lawinę dyskusji o jakości życia publicznego w Polsce i stanie naszego państwa. W jej wyniku spada poparcie dla rządu i Sejmu. Panuje powszechne przeświadczenie, że "ci na górze" kradną. Coraz więcej mówi się o kryzysie państwa, wręcz o końcu III Rzeczpospolitej. Ale kryzys nie dotyka tylko szczytów politycznej władzy. Trawi też samorząd - mechanizmy są te same, co najwyżej skala inna.

Przeciętny obraz miasteczka w Polsce: między 10 a 20 tys. mieszkańców, kino (jeśli jeszcze nie zbankrutowało), dom kultury, dyskoteka, liceum, kilka szkół podstawowych i gimnazjów, jedna lub dwie parafie. W miastach powiatowych sąd, kilka urzędów. Kto dziś stanowi elitę w tych miejscowościach? Z pewnością status ten utracili nauczyciele i urzędnicy stanowiący w czasach II RP naturalną grupę wiodącą. Kryterium wykształcenia, ma marginalne znaczenie liczy się tzw. przebojowość, zaradność.

Wprowadzenie samorządu w 1990 r. to jedna z najbardziej udanych reform w III RP. Pod względem prawnym bez zarzutu, ale czy równoległy cel budowy obywatelskiego społeczeństwa samorządowego został w pełni osiągnięty? Wątpliwe. Gdzieniegdzie nadal pozostały stare grupki nomenklaturowe z czasów PRL, bądź powstały nowe. To są prawdziwe "grupy trzymające władzę".

Towarzystwo na prowincji

Małe społeczności lokalne tym różnią się od dużych, że często dobrze wiedzą, o tworzących się wzajemnych powiązaniach oligarchicznych. Czują się jednak wobec nich bezsilne i siłą rzeczy godzą się na nie. Wynika to z przekonania, że każda próba sprzeciwstawu może doprowadzić wyłącznie do "unicestwienia buntownika" w środowisku lokalnym. Śmiałek nie zostanie wsparty przez nikogo, bo "każdy chce żyć". Taka postawa prowadzi do zobojętnienia ludzi na sprawy społeczne. Można odnieść wrażenie, że nie wszędzie zakończył się czas władczej PZPR: ustrój upadł - mentalność pozostała. To niezaangażowanie sprzyja arogancji władzy. Nawet na szczeblu gminnym zaostrza się podział na my i oni.

Kto potencjalnie może stanowić "grupę trzymającą władzę"? Trzon stanowi burmistrz i najbliższe otoczenie - zastępcy, sekretarz, rzecznik prasowy, przewodniczący rady. Kolejną ekipę wsparcia stanowią urzędnicy i kierownictwo instytucji samorządowych oraz przedsiębiorstw komunalnych. Ważnym warunkiem stabilizującym działania grupy rządzącej, pozwalającym na przeprowadzanie właściwych uchwał jest większość w radzie. Sposobem na jej zapewnienie jest pozyskanie radnych np. poprzez zatrudnienie członków rodziny radnego bezpośrednio w urzędzie, bądź w instytucjach jemu podległych. Przy obecnym poziomie bezrobocia taki zabieg daje niemal 100 procentową pewność "ślepej lojalności". Taka grupa wraz z rodzinami już sama w sobie stanowi pokaźny odsetek zdyscyplinowanego elektoratu.

Szczególną bolączką małych społeczności są koterie - trudno ustalić wyraźną granicę między niegroźnymi kontaktami towarzyskimi a zwyczajnym kumoterstwem czyli rozdawaniem stanowisk dla niekoniecznie w oparciu o kryterium fachowości. Co gorsza oddalenie od nadrzędnych instancji odwoławczych i ośrodków akademickich nie stymuluje kadry urzędniczej do podnoszenia swoich kwalifikacji. Doprowadza to do zaniżenia standardów postępowania w życiu publicznym. Stan ten nieprędko może ulec zmianie, gdyż wobec braku perspektyw na uczciwe znalezienie pracy, zdolni młodzi ludzie po studiach nie wracają do macierzystych miejscowości. Ustępują pola tym, którzy posiadają koneksje a nie kwalifikacje.

Od czasu narodzin samorządu w Polskich gminach przeprowadzono ponad 300 referendów, jednak tylko w co dziesiątej został przekroczony 30 procentowy próg frekwencji, wymagany do uznania wyników za wiążące. Tak duża absencja wynika z co najmniej dwóch powodów. Pierwszy to nikłe zaangażowanie obywateli w sprawy lokalne. Drugi jest efektem, nie zawsze zgodnych z prawem, zabiegów władzy - ponieważ w referendach zwykle biorą udział niezadowoleni, największym zagrożeniem jest wiążący wynik głosowania. Zatem zgodnie ze swoiście pojętą logiką lokalne władze starają się zniechęcić obywateli do pójścia do urn. Nieoficjalnie daje się do zrozumienia np., kto jest największym pracodawcą, kto ustala stawki czynszu za lokale sklepowe należące do miasta, kto może zwolnić z podatku gruntowego itd. Kto ośmieli się głosować, jest odnotowany w dokumentach referendalnych, do których bez przeszkód mogą zajrzeć włodarze gminni.

Czwarta władza na łańcuchu

Naturalną tubą ujawniającą nieprawidłowości w życiu publicznym są dziennikarze. Ale na nich w prowincjonalnych środowiskach trudno liczyć. Jest to efektem świadomej polityki niektórych redakcji gazet regionalnych, które z racji słabej pozycji ekonomicznej wolą nie narażać się miejscowym notablom, będącym często zleceniodawcami płatnych ogłoszeń. Także sami dziennikarze dość szybko zaprzyjaźniają się z miejscowymi decydentami, co wpływa na ich obiektywizm. W jednym z byłych miast wojewódzkich dwaj dziennikarze otrzymali mieszkania z zasobów komunalnych z pominięciem długiej listy oczekujących. Jak wiadomo, takie mieszkanie w pierwszej kolejności przysługuje osobom o niskich dochodach, których nigdy nie będzie stać na zakup własnego lokalu. Procedura przydziału poza kolejnością jest zarezerwowana wyłącznie dla osób szczególnie ważnych dla miasta. Nadużycie to zostało jedynie wspomniane w jednej z lokalnych gazet, przy okazji opisania sprawy przydziału w tym samym trybie, mieszkania dla Sędziego Sądu Okręgowego. O ile można domniemywać, że sędzia był cennym nabytkiem dla wymiaru sprawiedliwości, to trudno wymyśleć, nawet przy maksimum dobrej, woli rzeczową argumentację dla przydziału lokali miejscowym dziennikarzom. Można przypuszczać, że tą decyzją ratusz kupił sobie przychylność tak hojnie obdarowanych żurnalistów.

Mieszkańców należy informować o swoich sukcesach. Częstą praktyką jest zatem wydawanie gazetek samorządowych, będących oficjalnymi organami prasowymi gmin. Nieco bardziej wyrafinowaną metodą jest stworzenie takiej samej gazetki, ale formalnie niezależnej, redagowanej oczywiście przez zaprzyjaźnionego człowieka. W jednym z miast taką gazetę wydaje pracownik miejskiego muzeum. Pikanterii dodaje fakt, że wymieniony w stopce redakcyjnej adres redakcji pokrywa się z siedzibą tegoż muzeum, a godziny dyżurów redaktora z pracą tej instytucji.

Również gazety regionalne z reguły nie ryzykują starcia z lokalną władzą. Najbezpieczniej jest pisać o kwiatkach wręczanych przez burmistrza. Jednak dużo większą siłę rażenia ma telewizja. Jeśli w miejscowości działa telewizja kablowa, z pewnością istnieje też program informacyjny. Należy więc powiązać osobę realizującą taki program ze sobą na przykład poprzez zlecenie jej, za spore pieniądze, realizacji filmu promującego miasto lub wręcz bezwstydne reklamowanie dokonań lokalnej władzy. Przeciętny widz-wyborca nie ma pojęcia, że to co ogląda, jest opłaconą z budżetu miasta informacją kontrolowaną, a nie bezstronnym dziennikarstwem.

Fikcyjne wspólnoty

Równie ważnym elementem sukcesu, jest kontrola nad lokalnymi organizacjami. Ten cel najprościej można osiągnąć wprowadzając do nich swoich zaufanych, ewentualnie kupując jej działaczy np. przy pomocy wyżej opisanych mechanizmów. Równoległym działaniem wspomagającym jest wspieranie ze środków samorządowych wyłącznie "prawomyślnych" organizacji, dając im możliwość rozwoju, jednocześnie blokując te niepokorne. Zabieg ów przysparza także nowych zwolenników. Wykorzystanie więzi między wyborcą-członkiem organizacji następuje również poprzez użycie jej szyldu dla celów wyborczych. Dobrze jest, gdy kandydata popiera np.: straż pożarna, działkowcy, wędkarze, anonimowi alkoholicy, miejscowe kluby sportowe, organizacje związkowe itd. Dla każdego coś miłego.

Identyczna zasada realizowana jest w przypadku partii politycznych. To łatwe zwłaszcza na prawicy. Ciągłe zmiany i rozdrobnienie sprzyjają obsadzaniu swoimi lokalnych organizacji partyjnych. Mechanizm jest prosty - działacze lokalni, jako ci najbardziej aktywni, łatwo zyskują zaufanie nie zawsze rozeznanych i zakotwiczonych w terenie partyjnych central nieraz rozpaczliwie poszukujących znanych mieszkańcom nazwisk. W ten sposób działacze ci, już jako powiatowi pełnomocnicy wielkich partii, uzyskują kontrolę nad ich lokalnymi strukturami. W pewnym powiatowym mieście przed wyborami samorządowymi pełnomocnikiem gminnym PO został mianowany zastępca burmistrza. Nominacja ta była tak utajniona, że nawet lokalni dziennikarze nic o tym nie wiedzieli. "Grupie trzymającej władzę" chodziło wyłącznie o przejęcie znaczka i zablokowanie powstania ewentualnej konkurencji, a nie o rozwój tej partii. Ważne jest dobre, mające w danej chwili największe poparcie, logo.

Powyższe techniki wiążą ludzi w fikcyjną wspólnotę. Powszechne staje się wrażenie, że wszyscy popierają kandydata XY: każda organizacja i większość partii politycznych. Jeśli zatem wszyscy, to nie warto się silić na oryginalność, bo można się narazić.

Wszystkie te zabiegi mogą jednak okazać się wciąż niewystarczające, bowiem niezwykle istotnym, a może najważniejszym elementem utrzymania i legitymizacji władzy są poprawne stosunki z miejscowym proboszczem. Kaznodzieja często jest największym autorytetem - wysłuchanie niedzielnego kazania to dla wielu jedyna okazja do wysiłku intelektualnego. Tak silna pozycja przedstawicieli Kościoła rodzi pokusę rządzących, aby posłużyć się duchowieństwem dla utrzymania władzy. Częste są przykłady zdobywania przychylności proboszczów np. w zamian za wybrukowanie terenu, czy iluminację kościoła. Opowiedzenie się przez lokalnego proboszcza wyraźnie za kimś, a więc także przeciw komuś innemu, nie sprzyja utrzymaniu więzi pomiędzy duszpasterzami a parafianami. Powstaje podział na wiernych lepszych i gorszych.

W jednym z powiatowych miast w czasie kampanii samorządowej lokalne pismo religijno-społeczne zaprosiło na debatę kandydatów na stanowisko burmistrza. Nie stawiła się tylko urzędująca burmistrz, wysyłając do redakcji list, w którym, niewybrednie odżegnując od czci i wiary swoich konkurentów odmówiła udziału w debacie. Redakcja opublikowała ów list, lecz nigdy nie ujrzał on światła dziennego: po interwencji "grupy trzymającej władzę" na polecenie biskupa cały nakład miesięcznika został wstrzymany. Argumentowano tę decyzję nieangażowaniem się Kościoła w politykę. Co ciekawe, ta redakcja cztery lata wcześniej jawnie i jednostronnie poparła ten układ, a gdy zdobyła się na dziennikarską bezstronność i zorganizowała rzetelną debatę, jej gazeta została skonfiskowana.
*

Podporządkowanie sobie lokalnych organizacji, mediów, urzędów z biegiem czasu daje poczucie bezkarności, a w konsekwencji doprowadza do patologii. Kiedyś władza utrzymywała się rozdając talony na paliwo, samochody i inne deficytowe dobra. Dziś takimi dobrami są praca, dotacje dla organizacji, wysokość czynszu za lokale użytkowe, mieszkania komunalne itd. Władza pozbawiona należytej kontroli naturalnie dopuszcza się bezprawia. Mechanizmy, które mogłyby temu zapobiec są w małych ośrodkach wciąż słabo wykształcone.

Dołączona grafika
Wojciech Borkowski (1971) jest absolwentem dziennikarstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

#19 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 27 sierpień 2012 - 13:07

Przykład z gazetki parafialnej, proboszcza co wstydu nie ma za przysłowiowy grosz, żeby tak się naśmiewać z Dominikanów !
Kością w gardle stoi kasa za niepostawiony stadion z biedronką
Widać to takie fikcyjne dożynki parafialno - gmine !


ŻONA ROLNIKA~


Napisano dziś, 03:59
Bardzo liczna grupa mieszkańców Janowa jeździ na Mszę św. do innych Kościołów, dlatego też zapewne osoby te nie miały sposobności przeczytać wybitnego „żarcika niepoświęconego” zamieszczonego w ostatniej parafialnej gazetce.

Aby mieli możliwość zapoznania się z jego treścią, zamieszczam go poniżej:

- „Podobno na dożynkach był piękny wieniec, pachnący ziołami z ogrodu podominikańskiego,
- a kto go widział?
- nikt go nie widział, ale mówią ci co zawsze.”

Czy według Was ten tekst nie jest żenujący i co najmniej nie na miejscu? No i przede wszystkim jest bardzo niesmaczny. Wart chyba tylko jego autora……

Ni e jestem w stanie zrozumieć faktu, że coś tak obrzydliwego wymyśla osoba postawiona na naszej duchowej drodze do Boga, będąca księdzem, powołana do szczególnego dawania świadectwa Chrystusa poprzez swoje życie i czyny……!!!!!

Widzę tu jakąś ogromną pomyłkę w wyborze drogi życiowej!
Ksiądz katolicki, nieustannie pałający nienawiścią do osób mających odmienne od niego zdanie – to nie jest normalne.
Czyż nie jest to ewidentna zemsta w stosunku do tych, którzy bronili i bronią ogrodu podominikańskiego i Starej Plebanii?
Może warto byłoby jednak, żeby ksiądz zajął się właściwą zajmowanemu stanowisku pracą duszpasterską zamiast pluć dookoła jadem……???
Czy ksiądz naprawdę nie widzi, że dzięki jego postawie i „świadectwu” opustoszała janowska Świątynia?
Rolą księdza nie jest dzielenie i skłócanie lokalnej społeczności, ale jej scalanie, szerzenie przebaczenia i zgody!!! Kto ma tego ludzi uczyć jeżeli nie ksiądz???


A swoją drogą, szkoda, że ksiądz nie poinformował, że przydałby się jeszcze jeden „pachnący ziołami” wieniec dożynkowy. Można było go uwić z „ziół i kwiatów” hodowanych pieczołowicie przez całe lato na gminnym stadionie.
Nie straszyłyby przynajmniej gości przyjeżdżających do Janowa na odpust św. Rocha i aukcję. Mogłyby być przeznaczone na szczytny cel i służyłyby jako ozdoba gminnych dożynek.

Poniżej zamieszczam zdjęcia wyhodowanych „ziół i kwiatów” stadionowych, niewykorzystanych na tegoroczny wieniec dożynkowy:

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Dołączona grafika

(CIĄG DALSZY NASTĄPI..............)

#20 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 27 sierpień 2012 - 19:50

Najpierw się prosi mieszkańców o wykonanie wieńcy, bo wieńce dożynkowe są elementem dziękczynienia Bogu za otrzymane plony , a tu taki żart ziołowy w gazetce parafialnej ?

"....- Podobno na dożynkach był piękny wieniec, pachnący ziołami z ogrodu podominikańskiego,
- a kto go widział?
- nikt go nie widział, ale mówią ci co zawsze. ...."


złośliwość nie zna granic !
nie do naśladowania !
precz z takim duchownym !
wiązankę ziołową na pożegnanie z parafią
z Ogrodu Podominikańskiego wyrwiemy !
oby szybciej , nawet da się zasuszyć na "żartobliwą" pamiątkę !
gdyby biskupowi z decyzja się zwlekało!!!



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych